Dotarłem dziś do Burgos. Poszło mi nieźle. 26 km. w 5 godz. 40 minut to czas bardzo dobry. A skoro wyruszyłem o 6.30 to ok. 13.00 byłem w centrum starego miasta. Trochę błądziłem po mięście gubiąc znaki, ale razem z Duńczykiem z którym spotykam sie juz wiele razy na szlaku, szczęśliwie dotarliśmy do celu. Duńczyk tak jak i ja zostaje w Burgos jeszcze jeden dzien. Widać - gość ok. 65 lat, czyli rówieśnik - zna się na rzeczy. Rano kiedy wychodziłem było jeszcze zupełnie ciemno. Wiec idąc przez las używałem czołówki. A oto teraz siedzę w Burgos pisząc ten tekst - a przede mną taki oto widok.
Katedra Santa Maria. Budowana pomiędzy XII - a XVIII wiekiem. Cudeńko. Dech zapiera i mowę odejmuje. Jak ludzie wiary w odległych wiekach potrafili zbudować takie świątynie. Problem polega na tym, że takich - może nie do końca takich, ale podobnych świątyń - tu w Hiszpanii zbudowali bardzo wiele. Wioski, osady liczące 3 - 4 tyś. Mają takie świątynie, że mogłyby pełnić rolę katedr w niejednym bardzo dużym mieście. Inna sprawa - jak dziś jest z wiarą Hiszpanów. To osobny temat.
Od długiego już czasu towarzyszy mi refleksja zwiedzając różne części świata i pielgrzymując do różnych miejsc - podziwiając niewiarygodne rzeczy, które pozostawili po sobie ludzie żyjący 800 - 1000 lat temu, a nawet i wcześniej. Co jest najczęściej wyrazem ich wiary i oddania Panu Bogu i Kościołowi. I kiedy patrzę na taką katedrę w Burgos i bardzo wiele wspaniałych tutaj świątyń i nie tylko tutaj - to rodzi mi się zapytanie. Co my zostawimy po sobie dla tych którzy przyjdą po nas za 500 - 1000 lat. Chyba nie pozostanie im nic innego jak pielgrzymować szlakami Careffour - ów, Lidl - ów, Biedronek oraz pomiędzy wieżowcami światowych Banków i galerii. Będą mieli co podziwiać. To pozostanie po nas. O ile te metalowe blaszki rdza nie zje. Oj wiele po sobie pozostawimy, oj wiele. I będzie po nas czym się zachwycać.
A po pokoleniach, które żyły 800 - 1000 lat temu, co pozostało???. Proszę, oto to:
Buen Camino
"Szczęść Boże, księże Zdzisławie. Codziennie czytamy relację z pielgrzymki, podziwiamy za wytrwałość i wspaniały przekaz z wędrówki. Czyta się jak pamiętnik znanych podróżników, tylko o tyle przyjemniej i z większa ciekawością, o ile bardziej znany i bliski nam jest autor tych relacji. Pozdrawiamy, wspieramy modlitwa i czekamy na kolejne relacje z pielgrzymki. Z Panem Bogiem"
"Szczęść Boże Księże Proboszczu! Z zaciekawieniem śledzę relację ze szlaku św. Jakuba. Piękne refleksje i czytając, mam wrażenie, jakby skierowane do mnie: Wszystko w życiu jest potrzebne, wszystko ma swoje miejsce, swój rytm, właściwy sobie czas: i trud, i radość, i cisza, i zgiełk, i samotność i drugi, napotkany człowiek... jest po coś. Życzę dużo wytrwałości, a „meta”, cel, wędrówki, niech będzie wspaniałym początkiem. Bo jak to powiedział Ks. Twardowski „Kiedy wydaje sie, ze wszystko sie skończyło, wtedy dopiero wszystko sie zaczyna". Serdecznie pozdrowienia od całej rodzinki." Buen Camino