Po wczorajszej przebytej trasie byłem przekonany, że rano będzie fatalnie, a tu niespodzianka od św. Jakuba. Nic nie boli, nie odczuwam żadnych kontuzji. Pełna sprawność do wyruszenia na kolejny etap. Gwoli sprostowania tu wszystko wygląda inaczej. W Polsce 25 - 30 km. to normalny etap pielgrzymkowy. Tutaj wygląda to inaczej. W naszym pielgrzymowaniu idziemy 5 - 6 km. na godzine. Tutaj w terenie górzystym jest dobrze jak pokona sie średnio 3 km. na godzinę. To jest tak jak w naszych górach- nie liczy sie odleglość tylko czas dokonania przejścia tej odleglości. Jest jeszcze jeden - dla mnie nad wyraz czytelny znak - że Św. Jakub czuwa o którym być może napiszę jutro. Wszyscy zostańcie z Bogiem. Niech św. Jakub czuwa nad Wami.
P.S. Dziś dotarłem do Zubiri. Mala, ładna mieścina. Z pewnymi trudnościami ale znalazłem ostatnie miejsce w trzeciej Alberges. Jutro Pampeluna.
Jeszcze jedno. Całą drogę ofiarowuje w różnych intencjach: