Buen Camino.
Jeszcze w takich warunkach nie przyszło mi pisać kolejnej części kroniki. Właśnie siedzę sobie pod dachem jakiegoś magazynu wypełnionego starymi oponami, a na zewnątrz leje jak z cebra. Gdyby to mnie złapało po za jakimikolwiek zabudowaniami no to jestem zlany do suchej nitki. Zachmurzyło się i grzmi potężnie, ale w tym układzie mogę tu przetrwać i całą noc. Nie chcę mówić jakbym wyglądał, ja i moje rzeczy, gdyby to mnie złapało na szlaku po za jakimkolwiek schronieniem. Św. Jakub działa.
A jeszcze przed chwila robiłem zdjęcia w typowej hiszpańskiej obórce i byłem świadkiem jak Pani wyciąga martwego (chyba cielaka) z obory. Takie życie na Camino. Tu się widzi rzeczywistość, taka jaka ona jest. Jest trochę problem, bo dochodzi 17.00, a ja siedzę na starych oponach w jakiejś szopie. Leje, grzmi, wyjść się nie da - a ja mam 47 km. do Fisterry. Musze dziś jeszcze zrobić jakieś 10 km. ( a to ok. 3 godz. ), bo inaczej jutro nie zrobię 47 km. A nie chciałbym zostawiać jeszcze drogi do przebycia na niedzielę. Jest mi tu dobrze. Na zewnątrz leje i grzmi, a ja sobie pod zadaszeniem siedzę na starych oponach. Czy może być lepiej. Nie, nie może być. Jest doskonale, super i to bez żartów. Czuje się jak na koloniach, czy na harcerskim obozie. Fantastycznie. CHWILO TRWAJ !!!
O kurcze, trochę mi głupio. Bo ja sobie tutaj siedzę pod dachem i patrzę, a tu idzie w deszczu pielgrzym i nawet nie zamierza schować się przed deszczem. Jednak pozostanę w swojej kryjówce. Siedzę ok. 20 minut, chyba przechodzi. Jest nadzieja. Może jeszcze trochę kropi. To przerwę pisanie i spróbuje się wychylić. Dokończę później.
No tak, to teraz:
Patrzcie ! Patrzcie !! Patrzcie !!!
W jakich warunkach tworzy intelektualista, twórca, pisarz, który za swa kronikarska twórczość otrzyma literackiego Nobla. Sztuka wymaga poświęceń. Więc właśnie to czynię.
Ale św. Jakub gwiżdże na Nobla ( ja zresztą też ) i od razu daje nagrodę bajkową, dosłownie z końca świata - w postaci poburzowych widoków
Dech zapiera patrząc na to piękno.
Ale do rzeczy. Wczoraj wyszedłem z Santiago i doszedłem do Negreira - 28 km. Dziś z Negreira do Ponte Olveira - 35,5 km. Dziś szedłem od 7.30 do 19.30. Jestem trochę zmęczony więc chyba starczy na dziś.
P.S. Wczoraj w ostatniej chwili otrzymałem zdjęcia od Edyty z Santiago, więc zdążyły się ukazać w Kronice. Gdy otrzymałem napisałem SMS-a:
"Gratulacje. Jesteście WIELCY!!!"
Buen Camino.
"Witam i serdecznie gratuluje, ze udalo sie szczesliwie dotrzec do grobu Sw. Jakuba i nawet na Koniec Swiata, szkoda tylko ze to koniec czytania kroniki i ogladania ciekawych zdjec. Dziekuje za pamiec i modlitwe czekamy na powrot do Kaszewic.
Pozdrawiam - Buen Camino."
"Serdecznie gratuluje i zycze szczegolnego wstawiennictwa sw. Jakuba i szczesliwego powrotu."