Buen Camino.
No, to dotarłem do oceanu atlantyckiego. Spotkałem się z oceanem w miejscowości Cee. Do Końca Świata - FISTERRY mam jeszcze 15 km., ale dziś przeszedłem 29 km., więc myślę, że to na dziś wystarczy. Dość zimno 17 OC i trochę wieje. Na marsz to pogoda idealna, ale myślałem, że nad oceanem będzie cieplej. Zobaczymy jutro. Dziś rano dość mocno padało, ale ok. godz. 9.00 przestało i było raczej dość ciepło. Dziś nic specjalnego się nie działo. W normie: szło się, szło się, no i sie doszło. Tak by można po krótce opisać dzisiejszy dzień. Pod koniec z góry widać było już ocean. Wielka woda jak o nim mówi wielu, którzy lecieli do Ameryki z Europy. Tak na dobra sprawę to przeszedłem całą szerokość Hiszpanii - od granicy francusko - hiszpańskiej do granicy hiszpańsko - oceanicznej. No nieźle. Jutro dotrę do przylądka Fisterra - no i będzie prawdziwy koniec, może nie świata - bo o tym tylko Pan Bóg wie, ale na pewno tegorocznej pielgrzymki do Grobu Św. Jakuba. Półtora miesiąca. Jeszcze nigdy nie byłem na tak długim wyjeździe. Miesiąc- tak, ale półtora to wyjątkowa sytuacja. Widocznie tak miało być. Jutro chyba zacznę powoli podsumowywać to wszystko czego doświadczyłem w tym długim czasie. Jest wiele refleksji, myśli, wdzięczności wobec wielu ludzi, którzy pomogli, wsparli, okazało wiele życzliwości i zaangażowania, aby cały ten pomysł mógł dojść do skutku, i tak pięknie został w pełni zrealizowany. Na razie patrzę na bezkres oceanu, choć tak naprawdę Cee leży w zatoce do której wciskają się wody oceanu atlantyckiego, ale samego bezkresu jeszcze nie widać. Dopiero jutro. Zatem do jutra.
Buen Camini