Po wczorajszym dniu, rano było wszystko w porządku. Nic nie bolalo i wcześnie rano ok. 7.00 - jeszcze było ciemno - wyruszyłem w kolejny etap pielgrzymowania. Etap nie byl zbyt trudny, choc po południu słoneczko przypiekało nieźle. Trzeba wychodzić jak najwczesniej rano bo wówczas jest chłodno, by nie powiedzieć zimno.
Przyglądałem się dziś niektórym pielgrzymom. Idą spokojnie krok po kroku. Widać na nich zmęczenie i utrudzenie drogą. Odczuwają swoją slabość i malość wobec Stwórcy i natury. Ale wiedzą też że o ich sile i wielkości decyduje ten jeden mały krok, który wydaje sie mało znaczący, jednak to on decyduje o dojściu do celu. To jest też lekcja życia z Camino. Tak naprawdę w życiu liczy sie to co małe, niby nic nie znaczące, bo z tego co małe wyrasta wielkie. To jest to ewangeliczne ziarno gorczycy o którym mowił Pan Jezus. I Camino uczy też tej najważniejszej prawdy: jeden mały krok - niby nic nie znaczący - decyduje o całosci - o dojsciu do celu. Tu Santiago de Compostela. W życiu o dojściu do celu naszego życia. Przyglądam się tutaj temu jednemu krokowi. Innych i swojemu. Czy utrwale w sobie tę pewność na całe życie. Oby!!!